Rob napisał(a):ięc zakupiłem kilka pozycji książkowych, gdzie nie ma nie zauważyłem czy wydaje mi się lecz silniki zostały rozebrane po pewnych przebiegach, zmierzone i porównane z wartościami motorów bez LPG.
Poproszę o listę tytułów. Może zresztą znajome zobaczę....
Z tymi kosztami naprawy....jak Ci/komuś diesel nawali to kontekst ekonomii zalewania ON, a nie Pb w wykładni 15-20k przebiegu rocznie plus koszta napraw...

. To samo dotyczy KE-jetronic (niezagazowanych) -psują się choćby z racji wieku(zużycia eksploatacyjnego) bez udziału gazu, czy nawet bez dłubania -dodaj koszt paliwa, które u nas benzyną się w zasadzie tylko nazywa. Powodzenia życzę przy objeździe zakładów mechanicznych. Rzecz jasna są regiony, gdzie są mechanicy coś potrafią. Ale jak jest z powszechnością tych "doznań", każdy na forum z grubsza wie -wystarczy poczytać. I jakie to koszta, problemy przy próbie napraw często rodzi. Więc się dłubie samemu w oparciu o forum.
Około 20-tu lat jazdy benzyniakami bez LPG, dieslami, oraz kilkanaście benzyniakami z LPG nauczyło mnie, że reguł nie ma. To znaczy są oczywiste -stan, jakość, odpowiednie użytkowanie i dbanie.
LPG ma proste reguły działania , jak diesel. Ale sposób wdrażania do użytku tej technologii w Polsce przypomina...wszystko inne niemal w Polsce -krótko mówiąc nie potrafią, a pchają się do koryta.
Zasilania aut gazem ma początki w XIX wieku, LPG -bodajże coś koło lat 40-tych XX wieku. Na forum chyba nawet ktoś wspominał o wózkach widłowych Toyota z silnikami zasilanymi wyłącznie LPG(ale to nadal silniki spalinowe) od lat chyba 60-tych w użyciu. Miałem kilka aut z LPG, które będąc dość przeciętnej jakości w porównaniu z MB przejechały kilka setek tysięcy kilometrów -zagazowane przy przebiegach 100k-300k licznikowych jeździły jeszcze 50k-200k w zależności od chęci zmiany, czy mojej znajomości ich dalszych losów(jedno rozbito, reszta poszła dalej w świat "na kołach"). O Audi pisałem wyżej -ten wręcz wydaje się odżywiać LPG, bo mimo niemal kompletnej olewki nie pada i nie traci kondycji....A Niemcy nie przewidywali dla tego silnika przebiegu ponad 200 000km -tu już około 3x tyle, no i to LPG.
Jak ktoś mi mówi o "powypalanej głowicy" przy przebiegu kilkanaście tysięcy na LPG to mnie śmiech pusty bierze -chytry dwa razy traci. Uboga mieszanka, "bo mi cztery litry po mieście chloł to go skrunciłem -pisali, że im dwa pali"

. A potem w d...ę daje po wsi po pijaku z wyjętym termostatem (autentyczne):pad: . Panewki padły? Od gazu. Rozrząd -od gazu...Wałek rozrządu -od gazu. Długo by wymieniać mity i legendy.
Nigdy nie maiłem w aucie podpalonego mówiąc potocznie zaworu(a jeżeli to bezobjawowo

), wypalonych gniazd zaworowych. Uszczelniacze trzonków? W zasadzie na każde auto zmieniałem je raz -są przystosowane do środowiska "chemia i temperatura", lub wcale. Uszczelka głowicy -owszem i...bez komentarza, w dieslach też padają. Wałek rozrządu -nigdy(słyszałem, że gaz je psuje i to nie raz

). Nawet w Polonezie całe lata temu mimo parszywych materiałów nie musiałem silnika robić....
Czytam często "ciągle mi strzela", "moje 1.6 pali 25lpg/100km", "po kilkuset kilometrach na gazie silnik umarł", "założyłem gaz i musiałem wymienić uszczelniacze" i oczom nie wierzę...Jak oni to robią?

Myślę o tych autach co miałem z LPG, potem podjeżdża taki "wieczny problem gazowy" do mnie i...wszystko jasne -instalacja WN? Wzruszenie ramion -"wygląda ok"

. Stan dolotu -poemat w silikonie i taśmie izolacyjnej(nierzadkie, baaaardzo częste rzekłbym), skład mieszanki -coś tam gazu daje byle pyrkotał(przecież jest taki drogi

), silnik obesr..y olejem, w parowniku bagno, "filtr powietrza też się zmienia? A w ojca Cromie to 11 lat...", czasem po prostu skrętki z drutu....Takich aut widzę sporo -tu gaz to gwóźdź do trumny, pierwszy to powiem i...dobrze: rzęchy na szrot jako dawcy

.
Ale widziałem też wiele starych, zadbanych aut z LPG, czystych i dla nawet średnio zorientowanych nie do odróżnienia: LPG, czy Pb. O dużych przebiegach i po prostu sprawnych.
Przy właściwym gazowaniu i regulacji zdrowego, zadbanego silnika różnice w trwałością niemal nieodczuwalne, bądź sprowadzają się do kwestii zakresu błędu "ile tak naprawdę to miało na liczniku, ile to miało jeszcze przejechać, jak ta sztuka była/jest traktowana" itp.itd. Badania to można sobie na hamowni, na nowych silnikach prowadzić, a i tak zerknąłbym kto to finansuje...tak dla ostrożności. Bo ilość aut pracujących bezproblemowo z LPG przeczy teorią jakie się czyta, słyszy....najczęściej od ludzi co właśnie z LPG to mieli najmniej do czynienia.
W gruncie rzeczy jak każdy wolałbym jeździć bez modyfikacji autami na benzynie/ropie, bez zabawy w bifuel i jakieś rurki, wężyki...Ktoś myśli, że LPG zakłada się po to, żeby dopakować bagażnik, komorę silnika? Żeby płacić więcej za przeglądy(taaak -powalające 60pln, częsty "argument" przeciwników LPG

).
Jeździłem od "zawsze" bardzo dużo, jeżdżę nadal dużo(nie wiem skąd to 15k-20k się pojawiło w wątku...), mam zazwyczaj co najmniej dwa auta -nie są "w stanie idealnym, fabrycznym" ale też spalają.
I nie muszę nawet zastanawiać się nad opłacalnością LPG -laaaata temu już odłożyłem obliczenia.
Nie jestem durniem -gdybym miał ciągłe kłopoty z LPG, które pakowałyby mnie w koszta, utratę czasu i ciągłe nerwy wywaliłbym to w diabły. Ale tak nie jest -ba, jest coraz lepiej, bo ceny benzyny i ON to już dowcip....
Sumując z mojej strony -chcesz coś robić, zrób dobrze. Dotyczy też/zwłaszcza LPG. Oszczędzacze-minimaliści to "jelenie na własne życzenie". A poziom usług w Polsce...nie moja wina, więc bez komentarza.